Pomiędzy zachowaniem dzieci, a ich uczuciami istnieje ścisła i prosta zależność: kiedy dzieci czują się dobrze, zachowują się dobrze. Pierwszym krokiem w kierunku zrozumienia własnego dziecka i nawiązania z nim bliskiej relacji jest akceptacja jego uczuć. Rodzice zwykle (nieświadomie) nie akceptują odczuć swoich dzieci i niepotrzebnie próbują wyjaśniać im świat po swojemu, forsując własne zdanie. Nie wynika to ze złej woli opiekunów, ale ze słabego wglądu do własnych odczuć i ich zrozumienia, rozpoznania potrzeb, emocji, nieumiejętności nazywania uczuć oraz dawania wsparcia opartego na empatii.

 

Niewielu z nas, pokolenia późnego PRL lub transformacji ustrojowej, którzy dziś jesteśmy rodzicami, w wychowaniu doświadczyliśmy Porozumienia bez Przemocy czy Rodzicielstwa Bliskości. Dziś jako rodzice mamy szansę wspierać nasze dzieci w rozpoznawaniu i zrozumieniu swoich uczuć, emocji, potrzeb, w nazywaniu i komunikowaniu ich innym. Stając się świadomymi rodzicami, możemy udzielać naszym dzieciom adekwatnego, pełnego empatii wsparcia, wzmacniając tym samym ich poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. 

W rozmowach z dziećmi często spieramy się i zaprzeczamy ich uczuciom. Powoduje to, że prowadząc taką rozmowę z dzieckiem, kręcimy się w kółko.  Czy kojarzycie takie sytuacje z własnych domów?

Sytuacja 1:

Dziecko: Mamo, gorąco tutaj.

Rodzic: Jest zimno, nie zdejmuj swetra.

Dziecko: Ale mnie jest gorąco.

Rodzic: Powiedziałam, nie zdejmuj swetra!

Dziecko: Mnie jest gorąco!

 

Sytuacja 2:

Dziecko: Ten program był nudny.

Rodzic: Nie był nudny, był bardzo interesujący.

Dziecko: Był głupi.

Rodzic: Był pouczający.

Dziecko: Był beznadziejny.

Rodzic: Nie mów tak, to niegrzeczne!

 

Jak reagujemy my, dorośli, GDY KTOŚ NAM MÓWI, CO CZUJEMY?

Kiedy sami jesteśmy zdenerwowani nie chcemy słyszeć myśli filozoficznych ani rad. („Takie jest życie, nic na to nie poradzisz! Uśmiechnij się, tak ładnie się uśmiechasz!”). Takie słowa sprawiają, że czujemy się gorzej. Współczucie („O, biedactwo!”) powoduje, że czujemy się jak godne pożałowania osoby. Pytania („Czy to nie było oczywiste, że szef się na ciebie wkurzy? Czy nie przyszło Ci do głowy, że tak się to skończy?”) powodują, że czujemy się atakowani, ale najbardziej wkurzamy się, kiedy ktoś nam mówi, że nie mamy powodu czuć się tak, jak się naprawdę czujemy („Przesadzasz! Wyolbrzymiasz całą sprawę!”).

Tak samo jest w przypadku dzieci.

Kiedy jednak wysłuchamy dziecka przychylnością i empatią, będzie w stanie samo sobie pomóc – speszenie i zdenerwowanie ustąpią miejsca pomysłom, jak poradzić sobie z odczuciami.

Jako rodzic wstrzymaj się z dawaniem rad i porzuć pokusę natychmiastowego „zrobienia lepiej” („Jesteś głodny – zjedz coś,”), tylko kontynuuj uznawanie i akceptowanie uczuć dzieci.


Sposoby, aby pomóc dziecku poradzić sobie z własnymi uczuciami:

  1. Słuchaj dziecka bardzo uważnie – odwróć się do niego, patrz na jego twarz, pokazuj, że jesteś otwarty na to, co mówi.
  2. Zaakceptuj jego uczucia słowami: „Och”, „Mhmm, rozumiem.”
  3. Określ uczucia dziecka – nazwij je („To bolesne, smutne, wstydziłeś się?”).

Oto przykładowe zdania pomagające nazwać uczucia dziecka:

  1. Wygląda na to, ze jesteś wściekły.
  2. Musiało to być dla ciebie przykre.
  3. Hmmm, wydaje mi się, ze masz jakieś wątpliwości, czy iść do Krzysia.
  4. Widzę, że jesteś rozgoryczony z powodu tych lekcji.
  5. Och, to musiało być frustrujące.
  6. Kasia się wyprowadza? Wyjazd przyjaciółki wytrąca z równowagi.

Zdania tego typu dają dziecku zadowolenie i wyzwalają w nim siłę przezwyciężania problemów. Stosując tę metodę, bardzo często zauważycie, że dzieci same wypracują rozwiązanie problemu pod koniec takiej rozmowy.

________________________________________________________________________________

Opracowanie: Joanna McCoy na podstawie książki Adele Faber i Elaine Mazlish „ Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, Wydanie Siódme w tłumaczeniu Marioli Więznowskiej, Media Rodzina of Poznań, 1992, konsultacja merytoryczna: Agnieszka Szeliga-Żywioł